| Wojny w obozie władzy |
|
|
|
| Wpisany przez Grzegorz Lepianka |
| czwartek, 05 stycznia 2012 21:51 |
|
Platforma jest partią sprawną, dlatego sporą część konfliktów potrafi zręcznie przypudrować, by nie psuły wizerunku w oczach wyborców. Ale zdarza się, że kurtyna opada i wewnętrzne wojny dobrze widać. Kiedy Jarosław Kaczyński jest zajęty wycinaniem ziobrystów i Platformą nie zaprząta sobie głowy, największym zagrożeniem dla PO są tarcia wewnątrz rządu i partii. Tarcia coraz silniejsze. Dziś Tusk jest – bez tanich złośliwości nawiązujących do peruwiańskich orderów – jak słońce, wokół którego krążą wszyscy pozostali liderzy Platformy. Na tym polegają słynne „rządy osobiste” Tuska. To nie przypadek: przez lata zrobił wszystko, aby zmarginalizować konkurentów wewnątrz partii. Tworząc rząd, premier starał się osłabić tych, którzy zagrażali jego władzy. Powstał więc gabinet, który nie jest efektem najlepszych merytorycznych wyborów, ale wypadkową politycznych interesów Tuska wewnątrz Platformy.
Premier w pył rozbił tzw. spółdzielnię, czyli działaczy średniego szczebla, których interesy reprezentował minister infrastruktury Cezary Grabarczyk. Do nowego rządu Grabarczyk nie został powołany, przez co stracił możliwości dzielenia stanowisk pomiędzy swoich ludzi. Dziś „spółdzielnia” jest słaba, a w imieniu premiera próbuje ją przejąć jego najbardziej zaufana emisariuszka – marszałek Sejmu Ewa Kopacz. Jeszcze ostrzej Tusk potraktował Grzegorza Schetynę►, niegdyś przyjaciela, niedawno jeszcze wszechmocnego wicepremiera. Dziś – z łaski Tuska – Schetyna to ledwie szef sejmowej komisji spraw zagranicznych, co zapewnia mu samochód z szoferem i gabinet w peryferyjnym gmachu sejmowego kompleksu. To kara za to, że – jak oznajmił publicznie Tusk – Schetyna stał się liderem wewnętrznej opozycji. za: http://polska.newsweek.pl/wojny-w-obozie-wladzy,86565,1,1.html |






