Panel logowania



Nagłówki wiadomości

Zalogowani

Reklama
Wojny w obozie władzy PDF Drukuj Email
Wpisany przez Grzegorz Lepianka   
czwartek, 05 stycznia 2012 21:51

Prezydent przecierał oczy ze zdumienia, słysząc od zaufanych działaczy Platformy, że obecna kadencja może być jego ostatnią. I to nie dlatego, że przegra następne wybory (Komorowski jest przekonany, że jego prezydentura porwała Polaków), ale dlatego, że za cztery lata zarządcą imponującego prezydenckiego żyrandola►może zechcieć zostać Donald Tusk. Prezydentowi dobrze doniesiono: Tusk rozważa wysłanie go na przyspieszoną emeryturę. To nie najlepiej wróży współpracy między Kancelarią Premiera a pałacem prezydenckim. Bez wątpienia konflikt między Tuskiem a Komorowskim będzie jednym z głównych motorów polskiej polityki w najbliższym roku. Ale niejedynym w obozie władzy.

Platforma jest partią sprawną, dlatego sporą część konfliktów potrafi zręcznie przypudrować, by nie psuły wizerunku w oczach wyborców. Ale zdarza się, że kurtyna opada i wewnętrzne wojny dobrze widać. Kiedy Jarosław Kaczyński jest zajęty wycinaniem ziobrystów i Platformą nie zaprząta sobie głowy, największym zagrożeniem dla PO są tarcia wewnątrz rządu i partii. Tarcia coraz silniejsze.

Dziś Tusk jest – bez tanich złośliwości nawiązujących do peruwiańskich orderów – jak słońce, wokół którego krążą wszyscy pozostali liderzy Platformy. Na tym polegają słynne „rządy osobiste” Tuska. To nie przypadek: przez lata zrobił wszystko, aby zmarginalizować konkurentów wewnątrz partii. Tworząc rząd, premier starał się osłabić tych, którzy zagrażali jego władzy. Powstał więc gabinet, który nie jest efektem najlepszych merytorycznych wyborów, ale wypadkową politycznych interesów Tuska wewnątrz Platformy.

Premier w pył rozbił tzw. spółdzielnię, czyli działaczy średniego szczebla, których interesy reprezentował minister infrastruktury Cezary Grabarczyk. Do nowego rządu Grabarczyk nie został powołany, przez co stracił możliwości dzielenia stanowisk pomiędzy swoich ludzi. Dziś „spółdzielnia” jest słaba, a w imieniu premiera próbuje ją przejąć jego najbardziej zaufana emisariuszka – marszałek Sejmu Ewa Kopacz.

Jeszcze ostrzej Tusk potraktował Grzegorza Schetynę►, niegdyś przyjaciela, niedawno jeszcze wszechmocnego wicepremiera. Dziś – z łaski Tuska – Schetyna to ledwie szef sejmowej komisji spraw zagranicznych, co zapewnia mu samochód z szoferem i gabinet w peryferyjnym gmachu sejmowego kompleksu. To kara za to, że – jak oznajmił publicznie Tusk – Schetyna stał się liderem wewnętrznej opozycji.

za: http://polska.newsweek.pl/wojny-w-obozie-wladzy,86565,1,1.html

 

Zbiórka

Drodzy Czytelnicy!

Prowadzimy zbiórkę na modernizację serwisu Polacy-onlie.pl
Jeśli chcieliby Państwo dobrowolnie wesprzeć wolne słowo i pomóc w rozwoju strony. Więcej...

skarbonka

Sonda

Wybory
 

Reklama

Linki (odnośniki, łącza)
WiK
home search